Toruń – powrót po latach

W Toruniu byłam  ze dwadzieścia lat temu. Kojarzyłam Krzywą Wieżę i ładną starówkę. Chodziło mi po głowie, żeby tam wrócić. Nawet podzieliłam się tą myślą z M, który temat przyjął z entuzjazmem. Było to dosyć dziwne, bo ostatnio praca daje mu w kość i łaknie odpoczynku jak ja słońca 🙂 Majówkę spędzaliśmy więc w domu. Pogoda nie rozpieszczała. Mój były Szef mawiał, że jaka majówka, takie lato. Oby nie! W każdym razie, 1 maja zapowiadali dosyć ładny i słoneczny dzień, klamka zapadła. 

Nie jestem rannym ptaszkiem, kiedy nie muszę, więc do Torunia dotarliśmy grubo po południu. Taka sytuacja 🙂 Wyczytałam, że w centrum Torunia jest strefa płatnego parkowania, ale umówmy się te 10 czy 15 zł by nas nie zrujnowało. Jednak po co płacić, jak można nie płacić. Odezwała się we mnie Grażyna w podróży 🙂 Ustaliłam, gdzie należy pozostawić samochód, poza strefą. Oczywiście to jest bardzo znany patent, bo jak dojechaliśmy, to samochodów był cały sznurek, jak wzrok sięgał. Natomiast gdy odjeżdżaliśmy, to samochodów było kilkanaście.

Toruń wita nas słońcem i wiatrem. Młodzież przesiaduje na bulwarze. Super klimat i już mi się podoba.

Czuję podekscytowanie, a przechodząc Bramę Klasztorną, wiem już, że to miasto rzuci mnie na kolana i każe przepraszać, że nie wróciłam tutaj wcześniej 😉

Jak widać, nie tylko my wybraliśmy się w majówkę do Torunia.

Toruń to klimatyczne uliczki, piękna starówka. Myślę, że to miasto mogłoby stanąć w szranki z innymi polskimi miastami, o miano NAJŁADNIEJSZE. W moim rankingu uplasowało się bardzo wysoko.

Odwiedzam różne miasta, stolice ale nie tylko. Myślę sobie, że Polska nie ma czego się wstydzić. Mamy naprawdę ładne i zadbane miasta.

Jeśli jest taka możliwość, staramy się zobaczyć miasto z góry, nawet kolejka nas nie zniechęci. Wchodzimy na wieżę Ratusza Staromiejskiego. Przy wieży w Bolonii, gdzie dostałam zadyszki, to pikuś 😉

Pomimo kolejki do wejścia, cudne widoki wynagradzają niedogodności.

Po wysiłku trzeba uzupełnić kalorie. Idziemy na lody. Wiadomo gdzie 🙂 Kolejka na pół godziny stania również nas nie zniechęca. Smak? A jakże piernikowy 🙂

Chcemy więcej i dostajemy więcej 🙂 Toruń ma nie jeden a dwa rynki 🙂 Byliśmy na Rynku Staromiejskim a teraz idziemy na Rynek Nowomiejski.

A wszystko to, to oczywiście sprawka Krzyżaków, więc idziemy na zamek 🙂

Na ścięcie? Nie, my tylko przejazdem 😉

Tak się kiedyś zamek prezentował w całej okazałości.

Ostatni przystanek na naszej trasie zwiedzania to Krzywa Wieża, która jest częścią murów obronnych. Wokół wieży wyrosło wiele legend. Jedna z nich mówi o dwóch braciach, którzy budowali wieżę. Byli na siebie śmiertelnie obrażeni i żaden z nich nie zwracał uwagi na pracę drugiego.

Mamy mapę, ale to i tak nie przeszkadza nam gubić się co chwilę 🙂

Jedną z atrakcji Torunia są ceramiczne figurki umieszczane na murach i nie tylko, przez miejscowych artystów. Trzeba się rozglądać 🙂

Zgłodnieliśmy. Chcieliśmy zjeść pierogi w polecanej pierogarni Stary Toruń. Niestety tak z marszu wejść się nie da. Trzeba się zapisać lub zarezerwować stolik wcześniej 🙂 No trudno, gdybyśmy wiedzieli, to byśmy o tym pomyśleli, bo przechodziliśmy koło niej wcześniej. Idziemy szukać drugiej polecanej pierogarni o wdzięcznej nazwie Leniwa.

Zajmujemy ostatni wolny stolik. Zamawiamy pierogi i leniwie czekamy pół godziny, ale warto 🙂 Posileni leniwie idziemy w stronę samochodu 🙂 Oczywiście zakupy po drodze.

Ostatnie spojrzenie na miasto i żegnamy Toruń. Na pewno tutaj jeszcze wrócimy.

Wskazówki:

Samochód można zostawić na ul. Ks.Jerzego Popiełuszki, koło hotelu Ibis.

Mapa z atrakcjami Torunia:

http://www.torun.webd.pl/mapa.html

Warto kupić bilet łączony na kilka atrakcji. My o tym nie pomyśleliśmy.

Wstęp na Wieżę Ratusza 12 zł

Wstęp na Zamek 9 zł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *