Z małej chmury duży deszcz czyli Szkocja w kratkę

Nie wiem jak to się dzieje, ale tylko w Szkocji zaobserwowałam, że ulewny deszcz może padać z małej chmurki. Co najśmieszniejsze, przed chwilą mogło świecić słońce, na bezchmurnym niebie. Być sielsko, przyjacielsko i zachęcać do spacerów.
Jednak deszcze i wichury mi nie straszne. Na szczęście, tak szybko jak się chmurzy to się wypogadza.

Dlaczego Szkocja? Bo mam do niej sentyment 🙂
Byłam tam już kilka razy i zawsze chętnie wracam. Co jakiś czas po prostu mi tęskno 😉 Tym razem  chciałam pojechać tam z M. On nigdy nie był.
Bilety kupiłam sobie na Mikołajki 🙂 Podróż 21-24 marca Wizz’arem, z Poznania na Glasgow International. Wiadomo tanie linie lotnicze, więc luksusów nie było. Mnie to kompletnie nie przeszkadza. Pełne obłożenie w obie strony.

Samochód zostawiony na parkingu przy lotnisku, bo zaczęło się od przygody 🙂 Zarezerwowałam sobie parking Lider, przy ulicy Bukowskiej. Dostałam potwierdzenie na maila, dostałam smsem. Lotnisko Ławica jest na ulicy Bukowskiej, więc naturalną rzeczą dla mnie było, że parking znajduje się przy lotnisku, na tejże ulicy. No to tam się nie znajduje 🙂 Nie doczytałam, że parking jest w innej miejscowości, przez którą to przejeżdżaliśmy jadąc na lotnisko. Jakież było moje zdziwienie, gdy nie mogąc znaleźć Bukowskiej 4 i tegoż parkingu (jeszcze muszę wspomnieć, że wyjechaliśmy mocno opóźnieni, bo przecież mamy czas, jesteśmy bez bagażu rejestrowanego to, po co nam czekać dwie godziny na lotnisku). Zbliża się godzina ZERO a my krążymy po Bukowskiej, są korki, bo to środek dnia. Dzwonię, więc pod podany na rezerwacji numer a pan mi mówi – ale czy pani oszalała? parking jest w miejscowości X. Nie wiem, czemu te rzeczy przytrafiają się zawsze mnie 😉 Nie ma już czasu, ani na szukanie innego parkingu, ani na nic. Zbliża się godzina odlotu a my w samochodzie. Decyzja jest tylko jedna. Wjeżdżamy na parking przy lotnisku mając nadzieję, że nie zapłacimy jak to się mówi ‚jak za zboże’. Szybka ewakuacja i biegiem, dosłownie biegiem na samolot. Pierwszy raz miałam taką sytuację i chyba zawsze już będę te dwie godziny przed odlotem 😉 Po powrocie za parking zapłaciliśmy za 4 dni 135 zł, gdy na tym zarezerwowanym byłoby 50 zł.

Hotel.

Spaliśmy w Ibis Budget. Mam mieszane uczucia. Wejście tak jakby od
środka. Pokój czysty, choć mały. Do centrum spacer ok 15 min. Hotel
znajduje się w takim małym centrum rozrywki. Kino, kasyno, knajpy. Rano
parking był pusty, wieczorem nie było gdzie samochodu zaparkować. Kasyno
było obok wejścia do hotelu. Często stali przed nim młodzi ludzie,
palili, pili. My jak wychodziliśmy rano to wracaliśmy wieczorem, nigdy nic
nieprzyjemnego nas nie spotkało, ale przyjemne to nie było.

Tyle tytułem wstępu.
Plan na te 4 dni, które tam spędziliśmy:
Pierwszy dzień przylot o 18:10 jesteśmy w Glasgow.
Drugi dzień Edynburg,
Trzeci dzień wykupiona wycieczka Loch Ness
Czwarty dzień Glasgow i powrót.
Powiem tak. Ja jestem już któryś raz w Glasgow i ciągle niewiele zobaczyłam. Tego czwartego dnia byliśmy już bardzo zmęczeni. Opuściliśmy hotel 0o 11:30. Pokręciliśmy się po centrum i to w zasadzie wszystko.
Glasgow

Edynburg

Loch Lomond

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *