Zadar – w stronę słońca

Właściwie to nie wiem, czemu wybrałam Zadar. Nie miałam żadnych oczekiwań i może dlatego miasto tak mi się spodobało. Jedyne co wiedziałam o tym mieście to to, że są tam obłędne zachody słońca. Uwielbiam zachody słońca. Jest w nich jakaś magia, szczególnie jeśli można je oglądać nad wodą. Jeszcze jedno czyni zachody słońca w Zadarze wyjątkowe. Można je oglądać, wsłuchując się nie tylko w szum morza, ale również muzykę wygrywaną przez fale na morskich organach.

Zadar to ostatni punkt na naszej „balkan trip”.  Kiedy to zleciało? Dopiero co wyjeżdżaliśmy a jutro powrót. Tyle wrażeń, tyle emocji, tyle nowych miejsc i tyle zdjęć. Do tej pory wszystkich nie wywołałam.  Mimo że mi się podobało, tęskniłam już za domem. Wiem, że to głupie, ale tak było. Może ten typ tak ma 😉

Do miasta środkowej Dalmacji dojeżdżamy z Trogiru. Jak zawsze nocleg rezerwuję dzień wcześniej. Umawiam się SMS-em z właścicielem mieszkania na przekazanie kluczy. Angelo, okazuje się uśmiechniętym gadułą, a nasz nocleg nowoczesną kawalerką, w centrum miasta.

Historia Zadaru sięga IV w p.n.e. Pierwsza powstała osada znana była pod nazwą lader. 300 lat później, pod panowaniem rzymskim, miasto otoczono murami i  nadano charakter typowego starożytnego rzymskiego miasta. Wytyczono forum a wokół niego powstały najważniejsze budowle. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego dzieje miasta są niemniej ciekawe i burzliwe. Zadar przechodzi z tzw. „rąk do rąk”, by po II Wojnie Światowej znaleźć się w granicach byłej Jugosławii a w 1991 r. powrócić do Chorwacji. Uff 🙂 Co może być zaskoczeniem?. Miasto mocno ucierpiało w czasie bombardowań podczas II . Podobno 60% budynków zostało poważnie uszkodzonych. Są więc „nowe”, jednak doskonale się wpasowały w rzymskie zasady urbanistyczne.

Po odebraniu kluczy i „zagnieżdżeniu” zrobiło się już późne popołudnie. Z mieszkania wychodzimy wąskimi uliczkami na główny plac. Jest ogromny. W klimat wprowadzają nas pozostałości po czasach rzymskich. Wszędzie porozrzucane kawałki kolumn.

Forum w Zadarze zaliczane jest do największych w tej części Europy. Zbudowane z polecenia Oktawiana Augusta, pierwszego cesarza rzymskiego (inskrypcja wyryta w kamieniu przetrwała do dziś). Główny plac miał kształt prostokąta i zajmował powierzchnię 90 x 45m.

Ta marmurowa kolumna służyła jako pręgierz. Ileż poznałabym historii gdyby ta kolumna przemówiła …

Mijamy Katedrę św. Anastazji. Z przełomu XII i XIII w., choć najstarsza jej część jest wcześniejsza. Uważana za jeden z piękniejszych kościołów  w Dalmacji. W środku możemy podziwiać wyrzeźbiony w kamieniu sarkofag ze szczątkami św. Anastazji z IX w., czy malowidła ścienne z  XII w. Nie mogę potwierdzić, nie byłam. Fasada za to przypomina mi katedry włoskie.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnym budynkiem  i symbolem Zadaru jest Kościół św. Donata. Trudno przeoczyć budynek w kształcie rotundy, bo będąc na forum, sam ściąga nasz wzrok. Wzniesiony w IX w. na zamówienie ówczesnego biskupa. Dziś budynek nie pełni już funkcji sakralnej. Odbywają się tutaj koncerty, ze względu na świetną akustykę. Warto też nadmienić, że spora część forum znajduje się pod fundamentami kościoła.

W pobliżu znajduje się Kościół św. Marii z romańską dzwonnicą z 1066 r., najstarszą tego typu w Dalmacji.

Opuszczamy forum. Nasz schemat zwiedzania miast się nie zmienił. Idziemy gdzie nas stopy poniosą. Tak dotarliśmy na Plac Pięciu studni. Jednak wcześniej na środku placu kolumna (Trg Petra Zoranića). Stara i dumna 😉 Idealnie wkomponowana. W pierwszej chwili można jej nie zauważyć.

Plac Pięciu Studni w XVI w., a właściwie cysterna i studnie, powstały w czasie długotrwałego oblężenia tureckiego.  Na placu znajduje się też 26 metrowa wieża obronna, która otwarta jest dla turystów.

Z parku powyżej możemy podziwiać Bramę Lądową i port w Zadarze. Brama ma kształt łuku triumfalnego z trzema wejściami. Powstała w 1543 r.

Nie mamy już pomysłu na dalsze zwiedzanie, a może zmęczenie bierze górę. Kierujemy nasze kroki na promenadę, by oczekiwać na zachód słońca.

I tam największe zaskoczenie. Organy morskie. Na pierwszy rzut oka zwykłe schody. Nie, nie, nie. W środku znajdują się rury, które pod napływem wody, wydają dźwięki. Naprawdę 🙂

Na końcu promenady, tuż obok organów, znajduje się instalacja Pozdrowienie Słońca. System szklanych płyt solarnych, które w dzień kumulują energię, by wieczorem eksplodować kolorem barw. Oblężenie po zmroku całkowite 😉

Siadamy. Niebo zachmurzone a do zachodu jeszcze godzina. Myślałam, że z zachodu nici. Na szczęście Zadar mnie nie zawiódł. Pomimo zachmurzonego nieba, mniej więcej o podanej godzinie, słońce wyszło za chmur, żeby nam pokazać piękny spektakl. Najbarwniejsze zakończenie dnia.

Nie myślcie, że zachód będziecie oglądać w samotności. Ilość ludzi wzrasta wprost proporcjonalnie im bliżej godziny zero 🙂

 Jaki jest Zadar? Po Dubrowniku czy Splicie mógł wypaść blado. Nie wypadł. Być może do tych miast miałam większe oczekiwania. Zadar mnie zaskoczył. Pozytywnie. Nowe przeplata się ze starym, długa promenada i TEN zachód słońca. Jestem kupiona tak jak Alfred Hitchcock.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *