Lecąc na Kefalonię, nie miałam jakiś wielkich oczekiwań. Chciałam odpocząć, dlatego hotel wzięłam raczej na uboczu. Złapać trochę słońca na plaży. Dobrze pojeść jak to w Grecji. Zupełnie się nie spodziewałam, że ta największa z wysp jońskich (może powinnam napisać perełka) skradnie moje serce. I właściwie nie wiem, co mnie bardziej urzekło. Czy spokój, czy kolorowe wioski, czy plaże, czy ludzie, czy jedzenie. Wszystko było doskonałe.
Na lotnisku czeka na nas pan z wypożyczalni. Każe nam wsiadać i mówi, że jedziemy do biura. Po drodze gadka szmatka. Wyjeżdżamy z lotniska i parkujemy w cieniu, pod drzewem wśród zieleni. Myślę sobie, też chciałabym mieć takie biuro. Chcemy zabrać plecaki ale mówi, że to nasze auto. Miał być mitsubishi space star a jest fiat panda. Oczywiście zapytał, czy nam to nie przeszkadza. Tamten miał podobno wypadek.
Wyciągnął mapę i spytał, czy chcemy jakieś wskazówki. My? Pytanie. Powiedział, że plaża Myrtos jest ładna, ale ładniejsza jest Antisamos a wszystko, co poniżej Poros jest niewarte uwagi. Droga na mapie, pośrodku wyspy, wygląda jak jakaś podrzędna, ale jest nowo zrobiona (co było prawdą). Zapłaciliśmy, życzył nam udanego pobytu i się pożegnaliśmy. Ahoj przygodo!
Całą drogę na nocleg (ok. 40 min) zachodzimy w głowę jak włączyć klimatyzację. Co śmieszne, nie tylko my mieliśmy taką zagwosdkę. Napotkani ludzie, pytali nas, czy nie wiemy jak ją włączyć, bo to samo auto.
Co robiliśmy przez ten tydzień? Sporo. Jednak to raczej luźna sugestia. Obojętnie jak rozplanujecie swój pobyt na wyspie, będziecie zadowoleni. My często wracamy w miejsca, w których już byliśmy, bo M lata dronem, a nie zawsze warunki są odpowiednie. Natomiast ja już dawno się wyleczyłam, że wszystko muszę odhaczyć i zawsze mieć aparat w pogotowiu. Teraz często go w ogóle nie wyciągam jak w Jaskini Melissani. Kontempluję chwile.
Dzień 1 /2.05
Po przylocie jedziemy na nasz nocleg. Agia Efimia to spokojna wioska. Mamy nocleg trochę na uboczu, ale blisko do głównej ulicy z tawernami, sklepami i nabrzeżem.
Po zameldowaniu się w hotelu i obiedzie pojechaliśmy na tę najładniejszą plażę, szukać błękitu. Wiele czasu nam nie zostało a też jesteśmy zmęczeni. Wstaliśmy o 4 rano. Przejeżdżamy przez Sami. Jest większe od naszej bazy wypadowej. Większy „pierdolnik”. Stąd popłyniemy na Itakę.
Antisamos Beach
Dojazd wąską serpentyną. Bezpłatny parking. Plaża jest kamienista, osłonięta wzgórzami, morze jest tutaj spokojniejsze niż na innych plażach. Bary z muzyką, leżaki, wypożyczalnia sprzętu. Przyjemnie ale większa komercja. Krystaliczna woda. Wszystko, czego potrzebujemy do odpoczynku.
Acropolis of Ancient Sami
Na powrocie szukamy stanowiska archeologicznego osady Saamów, które górują nas miastem. Kilka wzmianek o starożytnym Saamach można znaleźć w poematach Homera. Google maps nam płata figle, kręcimy się w kółko. W końcu zostawiamy auto przy drodze (nie ma parkingu albo my na niego nie trafiliśmy) i wspinamy się wydeptaną ścieżką, wśród porozrzucanych kamieni. Na szczycie czekają na nas piękne widoki na Itakę i miasteczko Sami oraz ruiny twierdzy, ale bardzo to wszystko skromne. Trzeba mieć sporo wyobraźni.
Dzień 2 /3.05
Myrtos Beach
Położona między górami. Uważana za najpiękniejszą plażę na wyspie i znajduje się chyba w każdym folderze promującym wyspę. Białe kamienie kontrastujące z błękitną wodą robią robotę. Można ją podziwiać z punktów widokowych lub zjechać do niej stromą i krętą drogą. W sezonie podobno funkcjonuje na niej bar i wypożyczalnia leżaków. Przy silnym wietrze trzeba uważać na fale, bo razem z nagłym spadkiem głębokości i prądami mogą być niebezpieczne.
Asos
Położone na wąskim przesmyku lądu u podnóża góry. Jadąc samochodem, widzimy miasteczko dokładnie z kilku punktów widokowych. Na szczycie górują ruiny weneckiej fortecy z XV w.
Samochód zostawiamy na parkingu w mieście (przy wejściu na ścieżkę do ruin).
Najpierw obchodzimy miasteczko a następnie wspinamy się do twierdzy.
Dzień 3 / 4.05
Alaties Beach
Mała, kamienista plaża między skałami, przy której znajduje się restauracja. Skałki zdecydowanie dodają jej uroku.
Emplisi Beach
Prowadzi do niej kręta i wąska droga. Plaża jest niewielka, kamienista i otoczona drzewami a kolor wody niesamowity.
Fiskardo
Położone nad zatoką o tej samej nazwie. Wzdłuż nabrzeża ciągną się kolorowe fasady kamieniczek, w których znajdują się kawiarnie, tawerny i restauracje. Na wodzie kołyszą się kolorowe rybackie łajby i luksusowe jachty. Okolica zachęca do pieszych wędrówek.
Foki Beach
Widzimy tylko z parkingu.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się polatać dronem na punkcie widokowym, na Assos i spotykamy kozy na drodze.
Wieczorem idziemy na plażę w Agia Efimia Lithavatis Beach.
Dzień 4 /5.05
Grota Melissani
W jaskini częściowo otwartej znajduje się podziemne jezioro z krystalicznie czystą i błękitną wodą. Wpadające światło słoneczne nadaje wodzie niezwykłego koloru. Najlepiej więc odwiedzić to miejsce w słoneczny dzień i koło południa, kiedy słońce jest najwyżej. Jaskinia składa się z dwóch komór. Dno jeziora jest kamieniste. Niestety nie można pływać samemu. Opłynąć można ją łódką z przewodnikiem. Przepłynięcie trwało ok. 5 min. Koszt 10 euro od osoby (plus napiwki dla wioślarza).
Niestety od góry nie można podejść i zajrzeć, bo teren jest ogrodzony.
Droga do Skali nie jest krótka ani jakoś bardzo malownicza. Ja chyba byłam od początku źle nastawiona, bo nic mnie tam nie zainteresowało. Właściwie to przejechaliśmy główna drogą i stwierdziliśmy, że nie mamy tu nic do roboty.
Paralia Kaminia Beach
Ruiny zamku Agios Georgios
Jesteśmy grubo po południu. Niestety jest zamknięty. Widoki fajne.
Zaglądamy jeszcze do Argostoli.
Opiszę je w przedostatnim dniu.
Po powrocie do hotelu zaczęłam sprawdzać promy na Itakę. Wcześniej myślałam o promie na Zakynthos ale teraz średnio mi się uśmiecha 4 godziny na promie a może i więcej, bo trzeba jeszcze na prom wjechać i zjechać.
Dzień 5 /6.05
Vouti Beach
Dojazd do tej plaży jest długi kręty i czasami wąski drogą gruntową ale to właśnie ona została naszą ulubioną. Plaża jest przedzielona skałą, na której znajduje się tawerna (niestety była nieczynna) a przy niej parking. Jedna część, z parasolami, jest kamienisto piaszczysta. Druga część kamienista i bardziej kameralna. Pod parasolami urzędowała rodzinka więc my poszliśmy za skałę.
Petani Beach
Dojazd podobnie jak do innych plaż wąski i kręty. Tytko tutaj widzieliśmy płatny parking. Przy plaży znajdują się dwie małe restauracje. Leżaki płatne. Piasek pomieszany jest z kamieniami. Podobno piękne zachody słońca można na niej obserwować. Jak my byliśmy, to się strasznie zachmurzyło i baliśmy się, żeby nie lunęło.
Agia Efimia
Wioska rybacka z małym portem. Wokół portu znajdują się tawerny i sklepy i właściwie tam koncentruje się całe życie. Przed południem jest tu błogi spokój, natomiast po południu przypływają i cumują jachty i jest większy ruch. Plaże są kameralne i kamieniste. Niektóre ośrodki były jeszcze pozamykane na początku maja. Codziennie, czy to rano, czy po południu, idąc do sklepu, obchodzimy port dookoła. Nasz hotel położony jest z boku i w bocznej uliczce. Wieczorami przygrywa muzyka ale generalnie przed północą się zamykają.
Dzień 6 / 7.05
Sami
To miasteczko portowe i jak na takie przystało, jest tam niezły rozgardiasz. Polecane jest na bazę wypadową do zwiedzania wyspy. Ja się cieszyłam, że nie zarezerwowałam tutaj hotelu. W każdym razie płynęliśmy stąd na Itakę ale nigdy nie zatrzymaliśmy się tam na spacer. Po powrocie wyczytałam, że trzęsienie ziemi z 1953 r. zniszczyło całe miasteczko i zostało ono odbudowane, co może po części tłumaczyć, dlaczego nie jest atrakcyjne architektonicznie.
Itaka
Opiszę w osobnym wpisie.
Dzień 7 / 8.05
Ruiny zamku Agios Georgios
Góruje nad wioską Kastro. Dzięki strategicznemu położeniu zamku, jego obrońcy mogli wypatrzyć pirackie statki z odległości 20 mil. Pierwotna forteca powstała na miejscu zniszczonego klasztoru a zbudowali ją Bizantyjczycy w XII w. Jednak to Wenecjanie go rozbudowali i ustanowili stolicą wyspy w czasach swojej świetności, kiedy zamek stanowił całe miasto.
Niedaleko twierdzy znajduje się kamienny kościółek Church of Evangelistria.
Zaparkowaliśmy przy ulicy. Warto wjechać drogą od stolicy, a nie z wioski. Otwarty jest od wtorku do piątku, do godziny 15:00. Wstęp 5 euro/osoba.
Argostoli
Nadmorskie miasteczko i stolica wyspy położone nad zatoką, której dwa krańce łączy najdłuższy most kamienny w Europie. Po trzęsieniu ziemi w 1953 r. zniszczone doszczętnie miasto zostało całkowicie przebudowane więc brak jakiejkolwiek zabytkowej architektury. Przechadzając się wzdłuż nabrzeża, możemy przysiąść na ławce w cieniu palmy. Równolegle do nabrzeża ciągnie się promenada, przy której znajdziemy sklepy, tradycyjne tawerny czy restauracje i sklepy z pamiątkami.
Wzdłuż portu Argostoli, przy odrobinie szczęścia (im wcześniej, tym lepiej), można wypatrzeć żółwia Caretta.
Dzień 8 /9.05
Wylot.
Leave A Reply